Cały dzień pajacowanie jednego czy dwóch leszczy. Śmieszne przerzucanie z wora do wora po kilkaset akcji. Jak na koniec zrobią jakąś marną podbitkę, to pokażą, że tylko giełdowa gimbaza tu jest.
spoko, nadmuchają balonik na close - już zaczęli :)
a dylemat jest chyba taki:
czy lepszy jest zjazd i ubicie jakiegoś solidnego dna pod wzrosty (pod wyniki i inne fundamenty oraz technikę), czy też dotychczasowa zabawa w podbitki i podtrzymywanie kursu, by nie spadał, oraz czekanie na jakieś wystrzałowe info?