Ostatnie odczyty inflacji w USA uświadomiły mi, że jesteśmy w okolicach 2007 r. na złocie. Co było potem do 2011 r. - można łatwo sprawdzić na wykresach.
myślę, że jakby nawet się tak stało trzeba dokupować, obstawiam złoto niebawem po 3000$/oz. Ten papierowy pieniądz traci i będzie tracił na wartości - każdy rząd może go drukować ile wlezie. Najlepszym zabezpieczeniem na dzisiejsze czasy są surowce i akcje spółek surowcowych - eksploatujące złoża i posiadające know-how. Choćby Mennicy, która choć nie jest bezpośrednio związana z branżą wydobywczą i handluje kruszcami, myślę, że również da dobrze zarobić. Szukałem na bardziej rozwiniętych rynkach odpowiednika Mennicy i nie mogłem znaleźć. Wszystkie tego rodzaju spółki w USA i Kanadzie są niepubliczne.
No i super, jak będzie to dobiorę. W całej rozciągłości popieram słowa mns, trudno teraz o aktywa antyinflacyjne. Sam wróciłem do inwestowania w srebro. Kryptowaluty są ciekawą alternatywą, ale jak widać po dzisiejszym zjeździe - jedno info od Elona i cały rynek z górki na pazurki. Osobiście nie trzymam w krypto więcej jak 10% portfela inwestycji.
wszyscy współcześni nobliści z ekonomii uważają, że crypto to bańka. Jestem z zawodu informatykiem i uważam, że zapis zer i jedynek nie ma żadnej wewnętrznej wartości, czysta spekuła. Oczywiście technologia blockchain będzie miała wielkie zastosowanie we współczesnym świecie, ale jeśli chodzi o walutę dopiero wtedy, gdy będzie oficjalną walutą, może jeszcze opartą na kruszcach vide: cyfrowy yuan
Decentralizacja jest piękną ideą, ale kryptowaluty mają na razie dwa zastosowania - spekulacja finansowa i zakupy w darkwebie. Dlatego tak jak napisałem, nie trzymam tam poważniejszych środków. Zarobiłem tam co prawda procentowo najwięcej, bo zdarzało się że i ponad 100% dziennie mi walory rosły, ale nie nazwałbym tego inwestowaniem.
To nie jest rewolucja dla rynku finansowego, bo kryptowaluty powielają znane od dziesiątek lat (i dłużej) schematy. Takie jak na przykład pump&dump czy schemat ponziego (onecoin).