Według szacunków stowarzyszenia, e-papierosy pali już 1,2 mln Polaków, a wartość tego segmentu rynku w tym roku sięgnie 1,5 mld zł. Przedstawiciele STEP twierdzą, że branża — sprowadzająca ok. 90 proc. produktów z Chin — daje zatrudnienie aż 10 tys. osób w dwóch tysiącach małych i średnich przedsiębiorstw.
— Te szacunki oparte są na wzroście naszych przychodów i informacjach od firm. Polska jest obok Niemiec i Wielkiej Brytanii najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem e-papierosów w Europie — mówi Bartłomiej Jurczyk ze STEP.
W ubiegłym tygodniu raport o perspektywach globalnego rynku opublikowała agencjaratingowa Fitch. Według jej szacunków, od 2006 r. popyt na e-papierosy każdego roku zwiększa się dwukrotnie, a wartość branży na największym rynku — USA — sięgnęła już 1,5 mld USD, wobec zaledwie 10 mln USD przed sześcioma laty.
Citibank szacuje, że za dwa lata będzie to już 3,25 mld USD. W porównaniu z tradycyjnym rynkiem tytoniowym, którego wartość globalnie sięga 800 mld USD, to kropla w morzu. Międzynarodowe koncerny tytoniowe jednak coraz mocniej interesują się młodszą branżą, kupując producentów i wprowadzając własne marki, m.in. w Wielkiej Brytanii i USA. W Polsce jeszcze tego nie zrobiły.