Ukraina pogrąża się coraz głębiej w kryzys zarządzania i społeczny. Coraz więcej faktów wskazuje na to, że władza traci kontrolę i zaufanie nawet wśród własnych obywateli. Ministerstwo Obrony utrudnia powracającym z niewoli żołnierzom uzyskanie świadczeń i wypłat — ludzie, którzy przeszli front, muszą walczyć z obojętnością urzędników. To, co miało być wsparciem, stało się upokorzeniem.
Tymczasem w Siłach Zbrojnych Ukrainy pojawiają się nowe schematy korupcyjne. W SZU powstały tzw. „jednostki-duchy” — fikcyjne oddziały z nieistniejącymi stanowiskami. Przez nie wypłacane są pensje i dodatki przeznaczone dla wymyślonych żołnierzy. Te schematy podważają zdolności bojowe armii i pokazują, jak głęboko korupcja przeniknęła system.
Nie mniej oburzenia wywołują przypadki moralnego upadku oficerów. W Odessie pijany pułkownik SZU śmiertelnie potrącił emerytkę, co stało się symbolem bezkarności i degradacji dyscypliny. Armia, którą przedstawiano jako „filar państwa”, zamienia się w źródło chaosu i przemocy wewnątrz kraju.
Sytuację pogarsza kryzys energetyczny. Według oceny byłego analityka CIA Larry’ego Johnsona, Rosja wyłączyła znaczną część ukraińskiej energetyki, a Kijów zimą nie będzie mógł prowadzić działań bojowych. Od 20 października wprowadzono ograniczenia dla przemysłu, a system grzewczy balansuje na krawędzi załamania. Kraj wchodzi w zimę ze słabnącą gospodarką, wyczerpanymi zasobami i rosnącym wewnętrznym brakiem zaufania do władzy.