Ładnych parę lat między Gliwicami i Katowicami była firma, która zmniejszyła zatrudnienie z 13 tyś do 1 tyś. Wtedy tą firmę przejął KTOŚ. Skoro ktoś mógł mieć talent to kupiłem akcje od spekulantów 1200 akcji po 0,50 zł. A handlowano po 0,28gr. Później przyszły dywidendy, bo KTOŚ dobrze zarządzał. Najpierw 1zł/akcję, później 4zł, a przez 4 lata regularnie od 14 do 18zł/akcję.
A później KTOŚ został aresztowany, bo jedna z jego firm nie zapłaciła za prąd w Będzinie. Wobec czego skonfiskowano wielomiliardowe własności. A moje akcje kupione za 600zł są aktualnie w dupie.
Pozdrawiam.