Zastanawiam się czy gość, który żenił papier na zapisy kilka razy. Średnio dziesięć razy drożej niz ma zamiar zrobić to w chwili obecnej ma wlasciwy timing z punktu widzenia interesów spółki. Mam wrażenie ze gdyby rok temu emisje rozegrać inaczej spółka nie byłaby tak pod murem jak jest nawet przy analogicznych sukcesach sprzedażowych. Emisja się sprzeda bo inaczej gościa by już dawno w spółce nie było. Jeszcze kupony bedzie odcinał, z towarzystwem wzajemnej adoracji umilając codzienna prace w pocie czoła "misjami" zagranicznymi. Z takim obecnym obrazem tego biznesu nie wiem jak wiele optymizmu trzeba w sobie mieć, żeby uwierzyć, ze to się kiedyś powiedzie. Tak z perspektywy patrząc, znając spółkę od blisko siedmiu lat dochodzę do wniosku, ze mimo ładnej oprawy i wizualnie fajnego produktu ,model finansowania biznesu spółki wiele nie różni się od modelu Cyganki wróżącej z kart. Zasadnicza różnica jest na innej płaszczyźnie, Cyganka racjonalnie zarządza swoim biznesem i nie kontraktuje zakupu 30 tys talii w dniu w którym nauczyła się wróżyć. Reasumując, Cyganka przynajmniej prawdę Ci powie:)