Nie tak dawno temu, bo kilka tygodni temu, podzieliłem się swoimi obawami odnośnie rozpoczęcia nowej zimnej wojny. Wtedy to Iran obwieścił, że przesunie część swoich okrętów w pobliże morskich granic Stanów Zjednoczonych. Jankesów nazwano "siłami imperialistycznymi" (z czym się w sumie poniekąd zgadzam), a jeszcze wcześniej grożono że Iran ma "100 statków na każdy okręt Stanów." Raczej mało realistyczna wizja, chyba że za "statek" przyjmiemy ponton.
Większego znaczenia to jednak nie ma. Napięcie w rejonie bliskowschodnim rośnie od wielu długich lat. Prawie sześć lat temu, w 2006 roku, "rosyjscy eksperci" obwieścili, że Iran zaatakuje Izrael 28 marca, w dniu wyborów na ziemi Dawida, oszacowali także koszta wojny. Mimo upływu lat konflikt - na szczęście - jeszcze nie wybuchł.
Izrael stracił ostatniego sojusznika w regionie. Ich relacje z Turcją, jeszcze kilka lat temu doskonałe, dzisiaj ocierają się o wrogość. Całkiem niedawno premier Turcji powiedział, że izraelski atak na Flotyllę Wolności był "powodem do wszczęcia wojny". Skończyło się na pogróżkach, a szef Izraelskiego MSZ odciął się, że "Turcja zapłaci za swoje groźby cenę, która unaoczni im, że nie warto z Izraelem zaczynać." Tak więc - Izrael pozostają Stany oraz.. Francja.
Z jednej strony NATO powiedziało, że wyklucza jakąkolwiek interwencję w tym rejonie. Ale po pierwsze - Stany nie są całym NATO, chociaż zawsze próbują ciągnąć je za sobą na wszelkie wojny, a Pakt jest organizacją obronną. Bo wyżej wymieniona Francja już zadeklarowała swoje wsparcie dla Izraela, na wypadek gdyby został zaatakowany. Ale przecież atak można upozorować, przebrać się za ofiarę.
Stany szykują się na wojnę. Redukowany jest kontyngent w Afganistanie. Do końca tego roku z Afganistanu wycofanych zostanie 10 tys. amerykańskich żołnierzy, a do końca przyszłego kolejne 23 tysiące - tak aby do 2014 nie został tam ani jeden Jankes. Wszyscy mają być wycofani również z Iraku, i to do końca przyszłego roku. Ciężko byłoby prowadzić wojnę w trzech sąsiadujących krajach.
Brytyjskie ministerstwo również przebąkiwało o ataku na Iran. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla, premier Izraela, oznajmił, że "Izrael jest bliżej rozwiązania tego problemu militarnie, niż dyplomatycznie", Teheran się odgryzł, że "odpowiedź na atak nie ograniczy się do Bliskiego Wschodu, mamy gotowe plany reagowania", no a tymczasem "większość europejskich stolic znajduje się w zasięgu irańskich rakiet".
Szykują się ciekawe lata. Oby tylko nie krwawe, ale coś mi mówi, że tego już się chyba nie da uniknąć.
autor:Damian Kraszewski