Przeczytałem co nieco o sankcji kredytu darmowego. W skrócie chodzi o to, że po przedstawieniu kredytodawcy oświadczenia, ma możliwość oddania kredytu bez ponoszenia dodatkowych opłat zgodnie z warunkami umowy.
Oświadczenie W dokumencie kierowanym do instytucji finansowej, jak bank czy inny pożyczkodawca, konieczne jest wskazanie, że umowa kredytowa nie jest zgodna z przepisami zawartymi w art. 30 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim. Wspomniany artykuł podkreśla mnogość obowiązków informacyjnych nałożonych na kredytodawcę. To oznacza, że bank nie ma swobody w kreowaniu treści umowy. Musi on przestrzegać konkretnych wymogów, takich jak podanie dokładnej sumy, jaką udzieli konsumentowi (pełnej kwoty kredytu), określenie stawki oprocentowania czy zasady dotyczące opłat i prowizji. To, co przytoczyłem, to jedynie fragment wymagań, gdyż lista obowiązków kredytodawcy jest znacznie dłuższa.
Ważne jest, aby pamiętać, że możesz zgłosić oświadczenie w ciągu roku od momentu "wykonania umowy kredytowej". Wyrażenie "wykonanie umowy" oznacza moment, gdy obie strony zaangażowane w umowę kredytową dopełniły wszystkich swoich zobowiązań. Jeśli kredytodawca wypowiedział umowę i kredyt nie został spłacony przez konsumenta, nie zaczyna biec roczny termin na złożenie oświadczenia o kredycie darmowym. Istnieją orzeczenia sądów potwierdzające taką interpretację (np. wyroki sądów w Szczytnie, Łodzi czy Warszawie).
Czy ktoś z Was skorzystał już z sankcji kredytu darmowego i bank zwrócił mu koszty?