Dodruk USD od roku 2008, a teraz dodruk EUR jest kompletnie bezsensowny. Lepiej dać upaść niektórym firmom czy nawet krajom (Grecja) i nietrafionym inwestycjom i ozdrowić rynek niż drukować chłam. Sztuczne pompowanie giełd, fikcyjnego pieniądza a nie konkretnych inwestycji na świecie daje to, że ludzie trzymają ta wirtualna kasę na giełdach, w walutach, nie inwestując realnie. W ten sposób pieniądz po prostu leży i nie wyraża dobra w rzeczach materialnych, tym samym inflacja nie rośnie bo ludzie więcej przysłowiowo "kiszą" niż wydają, a ci co nie mieli nadal nic nie maja albo realnie mniej. W tym stanie gospodarki waluty rynków wschodzących spadaja najwięcej, bo ludzie uciekają do walut bazowych. A jeszcze w Polsce dochodzi klimat polityczny i to pieprzone obniżenie ratingu. Oczywiście po fali wywalenia w kosmos kursu walut bazowych przyjdzie ruch w kierunku walut przecenionych jak PLN, bo takie są cykle gospodarcze. Apropo kredytów walutowych i krajów zadłużonych - najpierw spekula typu Goldman Sachs (przyznał się do ataku na PLN w roku 2008) przyciśnie ludzi, i banki, nastepnie przy przejściu na PLN przyciśnie złotówkowców przez wzrost inflacji i WIBOR. Zatem rada jest prosta: nie brać nigdy kredytów, a jak już to na krótki okres czasu. Ciekawy tez artykuł: http://wgospodarce.pl/opinie/22078-czy-zagrozenie-dla-zlotowki-jest-wydumane.