Teraz przynajmniej wiadomo z pierwszej ręki jaka godziwa wartość papieru, czyli 10 groszy bo za tyle sprzedał 5 milionów były wiceprezes.
Kościelny z kolei przepisał 2 miliony akcji na żonę a ta już wyprzedała PKC prawie 200tys akcji. Ogólnie widać że się ewakuują z tonącego okrętu.
Obecny prezes ma mission impossible. Gdyby udało mu się wyprowadzić spółkę na prostą i zacząć wypłacać dywidendy to by na tym wyszedł. Ale to jest pie in the sky.