Ja myślę, że kapitał szuka przystani. Wcześniej czy później znajdzie się chińska czy hinduska firma, która zechce zakupić Ropczyce. Póki jej nie ma można trzymać akcje dla dywidendy. Pamiętacie co było z Amicą? Gdybym miał wtedy tyle akcji co mogłem byłbym milionerem.