Ależ oczywista oczywistość, że nie prezes ale "znajomi" prezesa będą na koniec akcji rozmawiać przy stoliku w kuluarach po 50 czy 110 pln za akcję. Aby do takiej rozmowy doszło muszą "odsiać" postronnych akcjonariuszy.
To jest zabawa w dużą transzę, szybko i po cichu i praktycznie na "legalu".
Kowalskich "obsłużyć" w wezwaniu, a "swoich" miesiąc lub dwa później jako indywidualne negocjacje...
Natomiast dla mnie może to być i za rok lub dwa a nawet i osiem, bo wiem jak zamieszali z wartością; jedyna sztuczka negatywna dla mnie to rozmycie akcji w jakiejś transformacji na przełomie tych lat. Równie dobrze mogą zrobić firmę "wydmuszkę" i powyciągać wszystko do firmy matki lub córek.