Czytam niekiedy, że sportujący, to prawie bogowie i nie ma na nich mocnych.
Wielu panikarzy zapomina, że w kontrze do siebie mają także ekspertów, co najmniej równych sobie, którzy zjedli zęby na rynkach. Mają inny interes niż szorty i chrapkę na ich kasę.
Historia pokazuje, że często w tych starciach szorty przegrywają i to spektakularnie.
Trzymam kciuki za inwestorów.