A może zaproponować aby zamiast nakładania wiadomego podatku, kupili o dwie sztuki mniej tych "super" F-35. Armia na tym nie straci, bo najprawdopodobniej jeden z nich byłby w wiecznym remoncie i generował koszty, a drugi nie doleciałby zapewne z fabryki do brzegów Europy (nie mówiąc już o Polsce) i czekał, w nieskończoność, na serwis - gdzieś na Azorach.
Tak... sądzę, że to niezły pomysł...