Przepraszam, nie do końca zrozumiałem ten bełkot, ale chyba to proste pytanie zbyt mocno zabolało bankierowego milionera.
No cóż, nie będę naciskał na odpowiedź, skoro w gruncie rzeczy jest ona wszystkim znana, a rozmowy z zakompleksieńcem są dla mnie umiarkowaną przyjemnością :)