Dzisiejszy wywiad z Piotrem Ficem
w Business Insider
Piotr Fic, wiceprezes Biomed Lublin.
Zaznacza, że badania rozpoczęły się i trwają, a brak nowych komunikatów ze strony spółki wynika z kilku powodów – po pierwsze, projekt realizowany jest przez SPSK 1 w Lublinie i to ten ośrodek, jako lider projektu, dysponuje informacjami na temat przebiegu i wyników badań. Po drugie,
badania realizowane są metodą podwójnej ślepej próby, a więc nikt nie wie – ani personel medyczny, ani pacjenci - komu jest podawane placebo, a komu specyfik. Po trzecie, każdy pacjent jest obserwowany przez miesiąc od podania preparatu i dopiero po tym okresie dane z obserwacji przekazywane są do zbiorczej bazy danych. Badania są wieloośrodkowe, i dopiero po zebraniu informacji ze wszystkich ośrodków próba może być ujawniona. Wtedy poznamy pierwsze wnioski.
- Testy prowadzone są na próbie ok. 500 pacjentów w kilku klinikach w Polsce. Znajdują się one obecnie w pierwszej połowie procesu. Często pojawiają się pytania, czy można powiedzieć, czy u pierwszych pacjentów już widać, że preparat działa. Proszę wszystkich o zrozumienie, że podanie takich informacji oznaczałoby, że badanie nie jest prowadzone rzetelnie i zostałoby zdyskredytowane – informuje Piotr Fic. - Nawet nie nalegamy na ośrodki, aby cokolwiek ujawniały, dla bezpieczeństwa badania - dodaje.
Wiceprezes zapewnia również, że skoro spółka nic nie mówi, to znaczy, że wszystko idzie zgodnie z przyjętymi założeniami. Kolejne komunikaty pojawią się zapewne wtedy, gdy będzie można podać wyniki badań.
Bezpieczeństwo zapewnione
Przypomnijmy, że formalną zgodę na rozpoczęcie badań klinicznych specyfiku, opracowanego przez spółkę Biomed-Lublin, wydał Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
W projekt zaangażowany jest prof. Krzysztof Pyrć, który na konferencji prasowej deklarował, że pierwsze wyniki badań nad preparatem pozwalają mieć nadzieję na to, że będzie on skuteczny w pomaganiu pacjentom. Także uczestniczący w przedsięwzięciu prof. Krzysztof Tomasiewicz jest optymistą co do przyszłości polskiego preparatu na COVID. Jak stwierdził: "
nie spodziewamy się większych problemów z bezpieczeństwem specyfiku, bo my takie preparaty immunoglobuliny stosujemy od wielu lat. Jesteśmy optymistycznie do tego nastawieni".