Swego czasu kupiłem Lotos po 40 zl/szt. Potem zaczęły się spadki, odbiły się praktycznie od 0 i zaczęły rosnąć. Dobiło do +/- 25 zł, wtedy pomyślałem, że uwolnię się od problemu i sprzedałem. Jakich szczytów dotknęło każdy może sprawdzić. Od tego czasu nauczyłem się spinać poślady, bo dopóki nie sprzedam to nie stracę. Tu mam 40k, na dzień dzisiejszy -60% i mnie to, ani ziębi ani grzeje.
Pozdrawiam cierpliwych.