Przydałaby się nam jakaś osoba zaufania publicznego, która na walne pozbierałaby upoważnienia od wszystkich chętnych, którzy nie mogą fizycznie uczestniczyć w walnym. Może trzeba się zjednoczyć i założyć porozumienie akcjonariuszy, które reprezentowałoby mniejszościowych, wzorem takich z innych spółek, w których większościowy nadużywa swojej pozycji.
Ciekawe, czy Pan Bacławski zdaje sobie sprawę, że w przypadku zrealizowania emisji, straci status znaczącego akcjonariusza (spadnie do 4,8%) - może też o to chodzi.
Kiedyś spółka musiała zawrzeć ugodę z drobnym akcjonariuszem - Panem Batyńskim, bo groziło im przegranie sprawy sądowej i unieważnienie uchwały. Ciekawe, czy nadal jest akcjonariuszem?