Mi nie szkoda Kariny. Jak się chce przez tyle lat utrzymać na stanowisku prezesa to i coś od siebie / co się nie zużywa/ dać właścicielowi spółki . A że Roman z racji wieku i kłopotów ze spółkami to i spółkowanie mu nie wychodzi a i towar się znudził. Ile na to można patrzeć. Szkoda tylko dzieci.