Pozew świadczy o tym, że wg Fingames kontroluje bezprawnie. To, że aktualnie kontroluje to ma takie znaczenie, jakby złodziej ukradł auto i ktoś mówił, że on je kontroluje, więc fajnie jest, choć dogania go już policja i auto nie jest jego. Skoro Fingames odpowiedziało pozwem to jest pewne swego, mają podpisane umowy, są komunikaty ESPI o zastawach, itd., karty są po ich stronie i najwyraźniej nie mają zamiaru iść na ugodę, co wcale mnie nie dziwi, bo to dla nich nieopłacalne w jakimkolwiek stopniu, skoro mogą przejąć 100% przychodów tylko dla siebie.