Prawdopodobieństwo udanego rosyjskiego przełomu na Ukrainie jest bardzo niskie - francuski generał.
https://static.ukrinform.com/photos/2025_06/thumb_files/630_360_1749288635-804.jpg Ukraińcy stali się ekspertami w głębokiej walce na przestrzeni lat wojny, więc potencjalna ofensywa rosyjska nie będzie skuteczna. Jednocześnie żadna ze stron nie ma obecnie zdolności do dokonania przełomu.
Taką opinię wyraził generał armii francuskiej Nicolas Richou w komentarzu dla korespondenta .
„Od 2023 roku obrona frontu jest coraz bardziej wzmacniana. A przede wszystkim Ukraińcy stali się ekspertami w walce głębokiej, czyli w spowalnianiu wroga. Kiedy nie możesz zyskać przewagi, kiedy jesteś zmuszony się wycofać, zadajesz maksymalne straty” – wyjaśnia.
Zdaniem Rischa, niezwykle trudno będzie dokonać przełomu w tej „wojnie na wyniszczenie”, mając kilka silnych linii obrony.
„Dlatego nie sądzę, że prawdopodobna ofensywa rosyjska, a z tego, co widzimy, spróbują szczęścia w 2025 r., zakończy się sukcesem. Na przykład, żeby mogli dotrzeć do Charkowa. Po prostu nie mają takiej masy. To znaczy, prawdopodobieństwo sukcesu jest niskie, ale ryzyko jest , jeśli wydarzy się to nagle, oczywiście” – mówi generał.
Przytacza też analogie do I wojny światowej, gdy po obu stronach frontu skoncentrowane były wielomilionowe armie.
„W latach 14–18 front od Morza Północnego do Alzacji miał około 800 kilometrów długości. Na tym froncie mieliśmy prawdopodobnie od 5 do 7 milionów Francuzów, a prawie tyle samo po drugiej stronie. Dziś na odcinku 1200 kilometrów Ukraińcy mają około 900 tysięcy ludzi, być może tyle samo po stronie rosyjskiej. Ale w rzeczywistości takie rozproszenie nie pozwala na koncentrację wysiłków. Aby się przebić, potrzebne są dwa rzędy wojsk, ponieważ pierwszy rząd, który, jak by to ująć, otworzy drzwi, szybko się wyczerpuje. A potem musi być drugi, który wpada i goni” – wyjaśnia Rishu.
Według niego, obecnie żadna ze stron nie jest w stanie zgromadzić takiej masy pojazdów opancerzonych, ludzi, amunicji i zorganizować logistyki.
„Potęga przemysłowa Rosji naprawdę rośnie, ale bardzo pomagają jej Korea Północna i Iran. Z drugiej strony Ukraińcy również rosną w siłę, otrzymują ogromną pomoc z Zachodu, od Europejczyków, a także od Amerykanów, którzy jeszcze się nie wycofali. Wszystko to tworzy więc pewnego rodzaju równowagę sił . To trzeba uznać” – mówi generał.
Twierdzi również, że zarówno Rosjanom, jak i Ukraińcom brakuje zasobów ludzkich.
„Tak więc, nawet jeśli Ukraińcy jutro, na przykład, otrzymają czołgi, sprzęt itd., problem pozostaje, jak obsadzić ten sprzęt dziesiątkami tysięcy ludzi. Nawet jeśli masz sprzęt, nadal potrzebujesz siły roboczej. A jeśli chodzi o siłę roboczą, pamiętaj, że bitwę wygrywa się na ziemi. W pewnym momencie musisz zejść na ziemię. A jeśli nie masz ciężaru na ziemi, będzie trudno. Oczywiste jest, że ten problem jest wspólny zarówno dla Rosjan, jak i Ukraińców. Nawet Rosjanie nie mogą tego zrobić. A mają populację 140 milionów” – wyjaśnia generał Rishu.