Procesy o których napomknąłem mają to do siebie że w całej okazałości widzieć możemy je tylko w lusterku wstecznym, póki to przed nami to nigdy ich wyraźnie nie widać, są tylko przeczucia i powracające wrażenie że kiedyś to już widziałem ;-)
Sądzę iż rynki są na tym etapie kiedy zarobieni utrzymując jeszcze ceny jednocześnie opychają na górce. Do tego potrzebny jest ostatni kupiec - jest ulica i instytucje które niby (?) w imieniu tej ulicy mają działać. Rozmycie odpowiedzialności w tych instytucjach sprzyja "nietrafionym" inwestycjom. Ojej, no kto mógł przewidzieć ;-)
BTW co ciekawe, im dłużej ten stan trwa tym napływ pieniędzy ulicy na rynek większy, to było widać bardzo w 2007. I im dłużej trwa tym więcej później uważających się za "oszukanych".
GEA z uwagi na specyficzną sytuację wydawała mi się ciekawą przystanią na przeczekanie sztormu wśród twardzieli, ale nie pykło. Wszystkie fundusze, "zarobione" jak nigdy, nagle postanowiły wyjść po roku solidarnego jak nigdy opierania się..