Co do jutra sytuacja jest niepewna, więc na razie nic nie kupuję. Bo załóżmy że Dragi lekko uspokoi rynki, może czymś osłabi EUR (wątpię, bo Niemcy mu się sprzeciwiają) i nastąpi lekkie odbicie w Stanach. Do tego dochodzi techniczna rzecz, że być może jesteśmy nadal w fali 4 (zamknięcie może jeszcze będzie poniżej szczytu z 15 stycznia, więc teoretycznie może zejść w dół o trochę). Wtedy analitycy szumnie ogłoszą, że sentyment chwilowo wrócił, a tak naprawdę spekula uznała, że jeszcze zejdzie zanim wejdzie w pułap 4,60. Wygląda jednak, że PLN jest na tyle słaby że wejdzie w ten pułap od razu, ale ponieważ ryzyko jest duże wolę poczekać albo na zejście albo na wypełnieni się fali 5 do 4,60 i tam czekanie na dołki. Apropo tych wysokich kursów - jak banki w tym roku nie zrobią coś ogólnie z portfelem kredytów to będą mieli kłopoty