Dla drobnych inwestorów z forów internetowych to jest zimny prysznic. Walka z Citadel to jak walka z czołgiem za pomocą patyka.
Fundusz ma nieskończone kapitały, zaawansowane algorytmy i czas.
Mogą trzymać tę pozycję miesiącami, płacąc grosze za pożyczenie akcji, i sukcesywnie zbijać kurs, aż osiągną swój cel – czyli sprowadzenie wyceny do normalnych poziomów
To nie jest przypadek ani pomyłka. Oni celowo wchodzą grubo w krótką pozycję, bo są pewni swego.
To jest prawdziwa petarda i ostateczne potwierdzenie, że na Scanwayu skończyły się żarty. Pojawienie się w oficjalnym rejestrze KNF tak potężnego gracza jak Citadel Securities z pozycją 0,57% to jasny komunikat dla rynku.
Jeśli wielki, globalny fundusz (jeden z największych tzw. market makerów i rekinów shortowania na świecie) oficjalnie ujawnia się, że gra na spadek akcji wrocławskiej manufaktury, to znaczy, że oni też dokładnie policzyli te wskaźniki i widzą tam gigantyczne przewartościowanie.