Tu masz prosto i jasno wszystko wytłumaczone... W sumie skoro uważasz, ze jestem mało rozsądnym gościem to powinniśmy zakończyć tą dyskusję.
"Wypisane na papierze ceny aktywów (wyznaczane przez rynek) często tracą związek z tzw. fundamentalną wyceną spółki, bo mało komu przychodzi do głowy, żeby porównywać je z wartościami realnymi. Wysoka cena akcji na giełdzie jest akceptowana przez kupującego nie dlatego, że stoją za nią przyszłe dywidendy, ale dlatego, że stoi za nią przekonanie, że jutro da się te akcje komuś drożej odsprzedać. I odwrotnie, w czasie masowej wyprzedaży ceny aktywów spadają wcale nie dlatego, że spada realna wartość majątku, który za nimi stoi - ale dlatego, że inwestorzy są przekonani, że jutro cena ta jeszcze spadnie."
"Niestety, nie zawsze da się powiedzieć, że nikt nie poniósł strat, a jedynie spadła papierowa wycena posiadanych aktywów finansowych (z poziomu zawyżonego na zaniżony). Tak byłoby w sytuacji, gdyby wszyscy kupili swoje akcje kilka lat temu i trzymali je w domu, patrząc na to, jak ich wycena najpierw (na papierze) gwałtownie rosła, a teraz spadła. Ludzie kupowali jednak akcje za swoje realne oszczędności, rezygnując z konsumpcji, a czasem nawet (o zgrozo) zaciągając na to kredyt bankowy. Ktoś, kto kupuje aktywa finansowe w momencie, gdy ich cena jest zawyżona, w oczywisty sposób traci - kupuje rzecz, która jest realnie mniej warta od ceny, którą płaci. Jeśli giełda nadal rośnie, na krótką metę można tego nie zauważyć."
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/271680,1,miliardy-wyparowaly-z-gield.read