Co z tego jak pozatym jest to chyba jedyna spółka na GPW, w której główny akcjonariusz ma na tyle akcji, że może robić co chce i nikt mu nic nie zrobi. Kiedyś dla własnego widzimisie kupił sobie firmę produkujacą ramy rowerowe bo lubi rowery, wynajął port w Nieporęcie bo lubi sobie popływać łódką. Potem kupił wielką działkę w Siewierzu niby, żeby zrobić mega nowatorski i dochodowy projekt albo po to by mieć gdzie pojeździć sobie na rowerze i popływać łódką za pieniądze akcjonariuszy. Ten co sprzedaje obstawia drugą opcję. Pytanie jak jest naprawdę?