Z-propagandziści ruszyli do akcji
Niezadowolenie rośnie.
Potencjalne zablokowanie Telegrama tak bardzo wstrząsnęło społecznością Z, że nawet ja jestem trochę zaskoczony. Minęło trochę czasu, odkąd czytałem co trzeci, jeśli nie co drugi, tekst i przypominałem sobie: „Nie, to nie pisze liberalny relokant, to prawdziwy, przyziemny Z-człowiek”. W szczególności z głębi świadomości Z wypłynęło pytanie: dlaczego rząd traktuje nas, obywateli i patriotów, jak bydło?
Przeczytałem sporo tekstów sformułowanych dokładnie w ten sposób. Napisał je cywilny kanał Z, a napisał je żołnierz, który walczył na Ukrainie i stracił nogę na wojnie. Wszyscy zadają to samo pytanie: nie jesteśmy bydłem – dlaczego traktują nas jak bydło?
Dlaczego nie pytają nas o zdanie? Dlaczego komunikują się z nami wyłącznie jak z istotami, które nie mają żadnych praw?
Dlaczego rząd nie pyta ponad 100 milionów użytkowników Telegrama w Rosji, czy chcą dołączyć do komunikatora Max? Skoro dla wielu Telegram to nie tylko sposób komunikacji, ale także sposób na zarabianie pieniędzy?
I tak dalej, i tak dalej.
Niedawno w obwodzie moskiewskim odwołano obchody Maslenicy, które odbywały się od wielu lat. Nieszkodliwe święto ze śnieżnym fortem, strachami na wróble i naleśnikami. Zetnicy są w szoku. Dlaczego? Po co? Nie tylko odwołali Maslenicę, ale wysłali do lasu oddziały prewencji, żeby nikt nie odważył się świętować.
I tak przekonany zwolennik Zełenskiego, zwolennik wojny i szczery zwolennik Władimira Putina pisze:
„Kiedy wróciłem z Bakszewskiej Maslenicy w zeszłym roku, napisałem: skoro w Federacji Rosyjskiej polityka jest zakazana, skupmy się na rozwoju kulturalnym i pielęgnowaniu horyzontalnych powiązań.
Ale teraz nawet takie działania są blokowane – brutalnie, bezceremonialnie, z pomocą pałek policyjnych. „Nie wolno gromadzić się więcej niż trzy osoby”.
Przerażająca jest myśl, że w ciągu zaledwie roku system osiągnął punkt, w którym absolutnie nic nie jest możliwe, i nic nie wskazuje na to, że się zatrzyma. Ale teraz jasne jest, dlaczego Muzeum Gułagu zostało zamknięte. Po co właściwie to muzeum? Wkrótce zobaczymy to wszystko na własne oczy. W praktyce. W prawdziwym życiu.
Czytam i myślę: mój przyjacielu, moi przyjaciele i ja protestujemy od lat, domagając się rozliczenia ze strony rządu. Wolne wybory jako sposób na zagwarantowanie tej rozliczenia i rotacji. Niektórzy z nas zostali pobici pałkami właśnie dlatego, że nie chcieliśmy żyć w Gułagu. Ci, którzy pojechali jako obserwatorzy wyborów, byli aresztowani, prześladowani i mieli zrujnowane życie. A wy oklaskiwaliście aresztowania i pałki, bo uważaliście, że to silna ręka pokonująca wrogów Ojczyzny.
A teraz nagle znajdujecie się w naszej sytuacji – i niestety, jest już za późno. Bo nawet w lesie nie da się zebrać bez policji prewencyjnej. Bo nie macie już żadnych środków, by wpłynąć na ten rząd.
A ten stan rzeczy budzi we mnie jedynie smutek. Ani krzty Schadenfreude. Nie mam nawet ochoty mówić: „A nie mówiliśmy?”. Chcę po prostu uchwycić tę chwilę i zobaczyć, co będzie dalej.
„Kreml wpadł w pułapkę i zamyka się” – straszy Rosjan bloger Z
Rosyjski bloger Maksim Kałasznikow, uważany za jednego z tzw. „wściekłych patriotów”, stwierdził, że Kreml będzie musiał podjąć niezwykle ryzykowne kroki, aby kontynuować agresję na Ukrainę. Jego zdaniem mogłoby to obejmować nową falę mobilizacji, a następnie zamrożenie rosyjskich depozytów bankowych.
Jest przekonany, że gospodarka i budżet Rosji już odczuwają ogromną presję. „Gospodarka i budżet zostaną uderzone z taką siłą, że po prostu nie będzie innego wyjścia” – napisał Z-patriot. Według niego, jeśli Kreml zdecyduje się na mobilizację rezerwistów, system finansowy może tego nie wytrzymać.
Kałasznikow uważa również, że Waszyngton i Kijów czekają właśnie na taki scenariusz. Zgodnie z jego logiką, destabilizacja wewnętrzna pozwoli Zachodowi i Ukrainie dyktować Moskwie warunki pokoju. „Pułapka się zamyka. To przedłużająca się wojna stała się głównym zagrożeniem dla istnienia obecnego systemu politycznego” – napisał Kałasznikow.
Bloger szczególnie ostro skrytykował stan rosyjskiej machiny wojennej. Stwierdził, że najwyższe kierownictwo wojskowo-polityczne Federacji Rosyjskiej nie jest zdolne do prowadzenia nowoczesnej wojny z silnym wrogiem. Dodał, że system jest również „bezradny” w próbach przestawienia gospodarki i przemysłu na wojskowe tory.
W swojej ocenie emocjonalnej porównał dzisiejszą Rosję do strefy, która może kontrolować jedynie tych, którzy są w niej uwięzieni, ponieważ jej „wieże i fortyfikacje są zwrócone do wewnątrz”.
W istocie chodzi o uznanie: długa wojna uderza nie tylko w front, ale także w samą strukturę rosyjskiej władzy. I takie oświadczenia nie pochodzą już ze strony opozycji, lecz od ludzi, którzy do niedawna popierali kurs Kremla.