Szczerze mówiąc jak obserwuję te Wasze brandzlowanie się nad wynikami spółek to mi się śmiać chce. I co z tego macie? Że spółka ma zyski, czy straty jak na np. na akcję wartą 100$ w przypływie dobrego samopoczucia może jest 1$ dywidendy?
Przy takiej "inwestycji" w akcje zwróci się za 100 lat, pod warunkiem, że co roku będzie dywidenda.
A wzrosty czy spadki na giełdzie to tylko czysta spekulacja. Równie dobrze możecie handlować starymi skarpetami na olx - zyski mogą być nawet większe.