Jeśli estymacje na I kwartał 2026 r. (przychody ~2 mln zł, zysk ~1 mln zł) się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z tzw. „re-ratingiem” spółki, czyli całkowitą zmianą sposobu, w jaki inwestorzy ją wyceniają.
Oto jak mogłaby wyglądać wycena Vee SA po publikacji takiego raportu:
1. Metoda wskaźnikowa – ile „powinien” wynosić kurs?
Przyjmijmy konserwatywne i optymistyczne założenia dla zysku rocznego (LTM – ostatnie 12 miesięcy) po bardzo dobrym Q1 2026. Jeśli Q1 dowiezie 1 mln zł zysku, to zysk kroczący za cały rok może wynieść około 2,8 – 3,2 mln zł.
Wariant Konserwatywny (Utrzymanie C/Z = 20):
Przy zysku 3 mln zł i obecnym mnożniku (który i tak jest niski jak na AI), kapitalizacja powinna wynieść 60 mln zł.
Kurs: ok. 22 – 24 zł (wzrost o ok. 100% od obecnych poziomów).
Wariant Optymistyczny (Premia rynkowa, C/Z = 40):
Jeśli rynek uzna, że model success fee i medyczne AI w Korei to „święty graal” skalowalności, mnożnik może wzrosnąć do 40 (nadal połowa tego, co ma Proacta). Kapitalizacja wyniosłaby wtedy 120 mln zł.
Kurs: ok. 44 – 48 zł.
2. Czy Vee w końcu zasłuży na premię rynkową?
Moim zdaniem TAK, i to z trzech konkretnych powodów, które raport za Q1 2026 „podstawi pod nos” inwestorom:
Dowód na „SaaS-owość”: Premia rynkowa należy się firmom, u których przychody rosną szybciej niż koszty. Jeśli raport pokaże wzrost zysku przy spadku minut, Vee przestanie być wyceniane jak „agencja call center”, a zacznie jak platforma technologiczna. Firmy SaaS wycenia się nie tylko po zysku, ale po przychodach (EV/Sales), co drastycznie podnosi wycenę.
Przełamanie bariery NewConnect: Dobre wyniki finansowe przyciągają fundusze inwestycyjne, a nie tylko spekulantów. Wejście „instytucji” do akcjonariatu to automatyczna premia do wyceny.
Realność wizji Prezesa: Inwestorzy na giełdzie często dyskontują obietnice. Jeśli opłaty za setup od giganta medycznego faktycznie wpłyną na konto (co zobaczymy w Q1), rynek uwierzy w „koreański sen” i przestanie go traktować jako abstrakcję.