Dokładnie, pozostaje śmiech albo śmiech przez łzy, w zależności od tego kto i ile kasy władował o w obiecanki niepoważnego człowieka, który nie dorósł do zarządzania polem namiotowym, a co dopiero spółką notowaną na giełdzie. Może kulawym instytucjom po latach uda się ściągnąć choć trochę długów za niedopełnienie obowiązków, powlepiać kary i dać wilczy bilet prowadzenie działalności.