Raport nie jest tak zły jak mogłoby się wydawać. Zyskowność na poziomie 5% wcale nie jest gorsza od innych spółek z branży (wystarczyć spojrzeć na bardzo słabe wyniki CLC za zeszły rok). Pozostałe elementy sprawozdania nie budzą wątpliwości, brak błędów (takich jak wielokrotnie bywały) - widać, że zmienili księgowość i rewidenta. To na plus.
Niemniej jednak wszelkie kwestie dotyczące rozwoju, poruszone w raporcie, są mglistymi deklaracjami. Brak konkretów dotyczących przyszłych umów. Od zeszłego roku nie było informacji o żadnych znaczących umowach (poza umową dla wspólnoty mieszkaniowej na instalację o mocy 50 czajników elektrycznych...). Nie wiem jak zarząd spółki zamierza zwiększyć obroty do 40-50 mln zł w 2024 roku (czyli już za dwa lata). Jednocześnie zauważyć trzeba, że przed tymi wszystkimi cyrkami z NVV Group i sprzedażą CAC-a, NVV już wtedy generował całkiem niezły przychód i gdyby było to kontynuowane, poziom 40 mln zł może byłby osiągnięty w tym roku. Dlatego cały czas niejasnym mi się wydaje to całe połączenie...Do tego rezygnacja z publikacji raportów miesięcznych jeszcze bardziej zaciemnia obraz spółki i pogarsza relacje z inwestorami. Praktycznie od miesięcy nic nie słychać ze spółki.
Jeśli tylko zarząd wykaże się determinacją oraz pozyska dodatkowe finansowanie, może coś z tej spółki być. W obecnych czasach, kiedy przechodzenie na OZE będzie znacząco przyspieszone, nawet małpa może zarobić miliony w tej branży. Zatem brak przeszkód by Voolt sie rozwijał. Jedyny problemem są rosnące koszty materiałów i robocizny, które zjadają marżę, co jest widoczne we wszystkich spółkach OZE. Ale jest szansa, że za jakiś czas rynek się ustabilizuje.
Teoretycznie, biorąc pod uwagę obecną kapitalizację, wydaje się, że warto wejść. Co ciekawe, za rok 2020 NVV miał podobne wyniki, a akcje wtedy były po 8 zł. Spółka wydaje się niedoszacowana zatem, o ile w końcu zabierze się za robotę.