Obserwuje ostatnimi czasy spory napływ do akcjonariatu inwestorów przeświadczonych o chwyceniu okazji życia. W sumie rozpatrując cene akcji w ujęciu historycznym można tak myśleć, było po 30 jet po niecełe 1, wow, przecież to oczywiste że niedługo MUSI nyć po 15. Do tego podbudowa ile stracił ten co kupił po 20-30 a teraz mi sprzedał. Większość po drodze straciła ileś tam procent z wartości akcji, ale i tak najwięcej procentowo straci ten co kupi za jeden grosz i już nie sprzeda, więc w sumie można się wzajemnie pocieszać:)