Czy pisząc o uniezależnianiu się energetycznym masz na myśli modlitwę o słońce albo wiatr? Generacja ze źródeł odnawialnych nigdy nie będzie gwarantem stabilnego systemu energetycznego, chyba że elektrownie atomowe staną się OZE i będą pracowały jako jednostki wytwórcze podstawowe. Moim skromnym zdaniem fotowoltaikę, offshore i onshore stać co najwyżej na pracę podszczytową, chyba ze zostaną opracowane jakieś ultrawydajne magazyny energii albo OZE stanie się organizmem globalnym w imię zasady zawsze gdzieś wieje, zawsze gdzieś swieci, choć to i tak wizja bardzo życzeniowa. Wystarczy spojrzeć na Niemców, którzy pomimo ogromnych mocy w OZE i tak palą węglem na potęgę.
Około 10 tyś. ton łącznie od wszystkich wymienionych przez Ciebie eksporterów, a napisałeś to jak, jakby wszystko szło od Rosjan i byli oni jakimś potentatem, a tak nie jest.
Bardziej niż rozpatrzonymi czy też nie wnioskowi zainteresowałbym się niedoinwestowanym systemem przesyłowym oraz dystrybucyjnym czy elektroenergetyczną automatyką zabezpieczeniową, która do tej pory nie musiała funkcjonować w otoczeniu generacji rozproszonej.
To tylko puste słowa powtarzane jak mantra. Niemcy próbowali przepychać elektrownie gazowe, gdzie obliczenia związane z emisją ekwiwalentu CO2 wołają o pomstę do nieba. Dla nich nie liczy się nic innego niż własny interes. Z drugiej strony Brytyjczycy myślą już o elektrowni wykorzystującej zjawisko fuzji jądrowej, która to według mnie będzie odległą, ale prawdziwą zeroemisyjną przyszłością.
Zgadzam się ze stwierdzeniem zdrowy podmiot w kontekście Polenergii, ale po raz kolejny ostrzegam przed porównywaniem spółek z kilku różnych giełd. Tak naprawdę na cenę akcji ma wpływ tylko to czy ktoś te akcje chce kupić, a widać jak tutaj jest.
Mam 70% kapitału w PKN oraz 30% PEP. Zawsze gram tylko kilka koni, więc proszę mnie nie uczyć o dywersyfikacji.