Ostatnio widziałem Badziewiaka, który po zapuszczeniu kropli do oczu latał sobie na wietrze i śpiewał "Tylko mnie kochaj do utraty tchu jak świnie na wietrze". Nie mam pojęcia o co chodziło. Coś tam jeszcze krzyczał że otwiera nocną konserwę i może się nie otworzyć. Dziwny ktoś bez wątpienia. Mogę cię Badziewiak zatrudnić w swojej firmie. Będziesz rzecznikiem prasowym naszego konglomeratu zajmującego się wytwarzaniem wyrobów z mchu i paproci. Pasuje?