Także proposed capital raising to nic innego niż emisja. Oby było tego raptem kilka milionów akcji, oby dyskonto było jak najmniejsze, oby pojawiły się jakieś pozytywne info (w maju zeszłego roku spółka informowała tego samego dnia, w tym samym komunikacie o uplasowaniu emisji akcji o postępach w Tannenbergu)