Prądzio zjawił się tu nagle jak wujek dobra rada, bo sprzedawał wtedy wszystko, co miał. Dla utrzymania morale wśród akcjonariatu, pisał głupoty, aby paniki w tym czasie nie było (miało być 10 zł), a sam oddawał po 3,5 i wyżej. Gdy opylili już wszystko z kolegą BOLO, zniknęli stąd jak kamfora. Swoje odzyskali.