Najśmieszniejsze że w firmie w Gliwicach była osoba, która od roku mówiła co trzeba zrobić żeby były grubsze zyski. Zwykły programista ale rozumiał ten biznes. Nikt decyzyjny nie chciał słuchać mimo że chłopak za każdym razem miał rację. Poszedł miesiąc przed kłopotami, w momencie jak nie dało się nic już zrobić. I tu też miał rację.