Forum Banki +Dodaj wątek

Re: praca w Banku Spółdzielczym

Zgłoś do moderatora
Pracowałem w BS kilka lat temu na okres próbny - 3 miesiące. Oczywiście za najniższą wtedy krajową, ale w rozmowie z Prezesem jakie PERSPEKTYWY były, jak stąd do Pcimia Dolnego a w myślach że za 10-15 lat to jak będę na jego miejscu prowadził takie rozmowy. Rzeczywistość trochę zweryfikowała tę bajkę. Otrzymałem stanowisko referenta, czyli chłopca od brudnej roboty, a do roboty wszystko to co inni nie chcą lub nie lubią robić, pomijając mycie okien i kibli. Jak kogoś nie było na kredytach to tam, oszczędności też a w wolnym czasie klepanie przelewów. Moim wielkim zdziwieniem była książeczka oszczędnościowa (fizyczna) w której, jak babcia uciułała 100 zł to dopisywało się w niej ręcznie kwotę depozytu i babcia wiedziała, że ma tyle ile jest na końcu książeczki. Czy jeszcze są takie książeczki? Łza się w oku kręci. Czar mojej PERSPEKTYWY prysł jak bańka mydlana, gdy koleżanka (6-7 lat stażu) ze stanowiskiem jakiegoś specjalisty czy inspektora wypisywała wniosek o pożyczkę w tym banku na kwotę 400 zł, żeby sobie coś kupić do mieszkania, bo nie miała kasy. Pamiętam jak dziś komizm tej sytuacji. Ona się cieszyła że ma tak niskie oprocentowanie tej pożyczki a ja myślałem że jak też mnie czeka takie dziadowanie za kilka lat to ja dziękuję za taką PERSPEKTYWĘ.

Po 3 miesiącach decyzja, tym razem bez żadnej rozmowy, tylko otrzymałem pismo na biurko - może taki zwyczaj. Do dzisiaj dziękuję Panu Prezesowi za nieprzedłużenie mi umowy w banku. Naprawdę. Po tym szczęśliwym wydarzeniu, już po roku zarabiałem 2x więcej niż w BS, a dzisiaj jest to kilkakrotnie więcej. Prezes miał nosa z tym nieprzedłużeniem mi umowy, po raz kolejny się nie pomylił i podjął słuszną decyzję, chociaż wtedy mi, "młodemu wilkowi finansjery" wydawała mi się bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwa. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam pana Prezesa.