Prezesunio - żenada, sam jest ofiarą losu, która żeruje na jeszcze większych ofiarach losu, w firmie stałe zatrudnienie mają albo osoby z rodziny albo jeszcze większe ofiary losu, które nie potrafią mu się przeciwstawić w żadnej kwestii i na wszystko przytakują, bo takie są z natury.
Ten człowiek doszedł do tego co ma chciwością i brakiem poszanowania dla drugiego człowieka, żeni kity w wywiadach czego to spółka nie robi i jakich nie ma planów, a tak naprawdę ciepły mocz leje mu się nogawką, bo kaszanka z rąbanką się szykuje.
Począwszy od organizacji tej spółki przez zatrudnienie i marketing to wszystko stoi na niesamowicie niskim poziomie i się nie zmieni właśnie przez osobę wielkiego prezesa. On sam dalej będzie kasował kwit, bo skup i sprzedaż dalej w sezonie będzie działała.
Cel - kupić od frajerów jak najtaniej - sprzedać jak najdrożej przy okazji ściemniając, że jest najtaniej, a drugi cel - zatrudnić frajerów za marną kasę oszczędzając przy tym jak się da, skonstruować umowy tak żeby nie mogli zrezygnować, pogrozić konsekwencjami finansowymi za złą pracę i na koniec pożegnać bez obiecanej premii :)
Jak nie trudno zauważyć skup podręczników mógłby otworzyć każdy i z hasłem płacimy za podręczniki więcej niż PIK zarobić sobie w sezonie wakacyjnym dobrą wypłatę.
PIK to nie jest wielka firma o jakich się słyszy i czyta, to twór prezesa, który najmniejszym nakładem wykorzystując biedę dużej części społeczeństwa ładuje sobie kieszenie ich kasą, jednocześnie zacierając ręce, że tak mało wypłacił swoim zleceniobiorcom.