Po pierwsze dług jest w KRD a nie w KRS. Wypadałoby to odróżniać jak się inwestuje na giełdzie ;)
Tak po prawdzie, to nie ma formalnego znaczenia ile i jaka wartość jest wpisów w KRD, to jest tylko ogólnopolska baza do której można ale nie trzeba zgłosić dłużnika. Najczęściej korzystają z niej banki, dostawcy mediów, firmy leasingowe, instytucje finansowe i pożyczkowe, niektóre duże korporacje. Dla przykładu znam Sp z o.o. która od 1,5 miesiąca jest w stanie upadłości, a żadnego wpisu w KRD nie ma bo ma długi tylko wobec ZUS, US, pracowników i kilku podwykonawców.
Ale w tym konkretnym przypadku wpisy w KRD w połączeniu z brakiem raportu kwartalnego, brakiem kontaktu z kimkolwiek, rezygnacją AD, tylko uwiarygadniają podejrzenia o tym, że w ROBS już zgasło światło i żadna działalność się już tam nie toczy.
Każdy wpis w KRD musi być poprzedzony stosownym wezwaniem do zapłaty (na druku KRD) i upływem dodatkowych 30 dni. Skoro wpisał ich dostawca energii, zapewne już dawno odłączyli im dostawy prądu. Mają też wpis od Pomorskiej SSE, więc wobec nich też nie regulują zobowiązań.
Panie żeglarzu, przykro to głosić, ale z dużym prawdopodobieństwem akcje mają już wartość zerową. Nawet jak uda im się sprzedać nieruchomość, to pokryje tylko część zadłużenia spółki. A co z resztą?
Mnie do całej układanki brakuje tylko wniosku zarządu o upadłość lub restrukturyzację.
Proponuję sprawdzać to w KRZ (krajowy rejestr zadłużonych), tam pojawi się info o takim wniosku najszybciej, w zasadzie tego samego dnia - chyba że zarząd poinformuje też rynek poprzez ESPI ale nie byłbym tego pewny.