W tej sprawie miesza się kilka pojęć, więc doprecyzuję, jak to działa w Singapurze, bo to nie jest polska procedura.
1. Termin 14 czy 28 dni dotyczy wyłącznie strony, która chce złożyć wniosek. To jest termin dla Polski, nie dla sądu. Sąd nie ma ustawowego „deadline’u” na odpowiedź – ale to nie ma znaczenia dla dalszego toku sprawy.
2. Kluczowe jest to, że w Singapurze apelacja NIE istnieje bez zgody sądu. To nie jest tak jak w Polsce, że „można złożyć i czekać na oddalenie”. Tutaj działa zasada: brak zgody = brak apelacji Nie ma czego „oddalać”, bo apelacja w ogóle nie powstaje.
3. Strona nie może złożyć apelacji „tak czy inaczej”. To mit, który ciągle wraca na forum. Jeśli sąd odmówi zgody, to nie ma żadnej ścieżki, żeby mimo to wnieść apelację. To jest koniec środków odwoławczych w tej jurysdykcji.
4. Dlatego graniczne terminy NIE są „dłuższe niż 28 dni”. Termin dotyczy tylko wniosku Polski. Po jego złożeniu sąd wydaje decyzję o zgodzie lub odmowie. Jeśli odmówi – sprawa jest zamknięta, a wyrok staje się ostateczny i wykonalny.
5. Po odmowie zgody GreenX może przejść do egzekucji zagranicznych aktywów państwa. Odsetki naliczają się aż do dnia pełnej zapłaty, od całej kwoty roszczenia (ok. 1,3 mld GBP).
Podsumowując: Nie ma żadnego „kolejnego oddalenia”. Jeśli nie ma zgody na apelację, to nie ma apelacji. Kropka.