Z matematycznego punktu widzenia myślisz jak najbardziej logicznie. Ale giełda to takie dziwne miejsce gdzie matematyka miesza się z psychologią i małym procentem szczęścia. Rachunkowo po splicie praktycznie wszystko zostaje po staremu, gruby dalej jest gruby a leszcze dalej pływają z leszczami. Split ma często charakter czysto psychologiczny, nagle z detalisty stajesz się hurtownikiem. Mając 100 akcji na koncie niejeden nie będzie się pozbywał papieru bo to "tylko" sto. Mając milion pomyślisz "eee co tam sprzedam ze 100k". Ale racja że matematycznego punktu widzenia to jeden wuj. Wielu inwestorów też mocno dywersyfikuje swoje portfele kupując małe ilości akcji ale dużej liczby podmiotów. Ta strategia ma wielu zwolenników, ryzyko mniejsze zarobek też ale skuteczne.
Sam uważam że cena kilkadziesiąt/set złotych za akacje to dobra cena do gry. Dlatego mocny split też może przynieść więcej złego niż dobrego. Gdzieś by trzeba znaleźć ten "złoty środek" ale nad tym niech myśli zarząd.