Nie wymyślili tego sobie, gdyż wejście kapitałowe w Torpol było dużo wcześniej. Jeśli teraz prowadzą negocjacje ws. przejęcia spółki kolejowej to prezes nie wyskoczy przed kamery i nie będzie krzyczeć, jak bardzo mu na tym zależy i że wszystko jest super. Co wtedy zrobiliby potencjalni sprzedający? Zapewne pozostaliby przy swoich warunkach transakcji. W takich negocjacjach rozbieżność między Mirbudem a sprzedającymi podmiot kolejowy może sięgać nawet 30 mln zł. To nie są szybkie procesy i trzeba uważać, co się mówi.