Ta informacja to jest zapalnik do lontu, na którego drugim końcu znajduje się wielka rakieta. Aton nie był do tej pory wystarczająco wiarygodny dla banków, by otrzymywać kredyty na działalność operacyjną. Przynosił straty, albo zbyt małe zyski. Jeżeli teraz znalazł się podmiot, który chce udzielić kredytu na taka kwotę to oznacza tylko jedno. Bank przebadał spółkę i jej perspektywy głębiej, niż potrafią to zrobić fale rentgena. I wyszło im, że nie ma bata, żeby się nie opłacało. A jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że kredytodawcy nie chcą już rozdawać na lewo i prawo pożyczek to jest to tylko jeszcze jeden argument więcej przemawiający za moją interpretacją. Moi drodzy. Ci co są posiadaczami Atona mogą się uważać za szczęśliwców. Bo teraz Aton rusza na maxa z produkcją maszyn i ich sprzedażą. A nikt nie wie, jak długi jest ten lont!
P.S. I nie dajcie się nabrać na ujadanie tych peudomalkontentów! Ujadają, bo chcą dokupić taniej i żal im dupę ściska, że tego nie zrobili wcześniej.