Trudno to wytłumaczyć. Sprzedaż akcji przez prezesa zarządu normalnie świadczy o bardzo poważnych problemach w spółce, np. groźbie upadłości. Zarajczyki jadą po bandzie. Muszą się chyba liczyć ze spadkiem wartości akcji. Nie zależy im? Z drugiej strony, ilość sprzedanych akcji nie jest jakoś drastycznie duża. Mają wymagające kochanki? Nie starcza im uposażenie prezesa? Mają dzieci "na boku" i płacą wysokie alimenty? Ktoś im zrobił kompromitujące zdjęcia i ich szantażuje? Budują dom i zabrakło im na wyposażenie kuchni? Muszą kupić garsonierę dla drugiej kochanki? Przegrali w kasynie w ruletkę? Chcą sobie kupić elektryczną Teslę, żeby wiedzieć jak to działa? No nie wiem... teorii może być wiele!