Dnia 2020-05-16 o godz. 18:43 ~Maro napisał(a):
> Osobiście będąc firmą państwową sam bym nie wybierał jednej firmy na dwa różne kontrakty po różnych stronach Polski. Zdecydowanie nie zwiększa to bezpieczeństwa ukończenia transakcji w czasie. Gdyby był ktoś 10 wiekszy niż TSG to może i by dali dwa kontrakty, jednak teraz na chłopski rozum zdaje się, że ma większe szanse.
Ja mam rozum człowieka biznesu i na infrastrukturze się znam. W budowie gazociągów najdłuższe i najbardziej forsowne są prace budowlane, czyli wysiłek podwykonawców. Samo ułożenie gazociągu to wisienka na torcie.
Taka inwestycja jak Baltic Pipe ma swoją własną dynamikę, pracy na poszczególnych odcinkach nie zaczyna się w tym samym czasie, są różne uwarunkowania lokalne, terenowe, etc. Jestem pewien, że TSG może ukończyć północną nitkę, a póxniej zabrać się za krótszy odcinek południowej nitki i spokojnie zmieścić w terminie. Ponadto TSG prowadził już budowy w okolicy krótszego odcinka południowej nitki i zna tam teren oraz podwykonawców.
Spółka ZRUG jest z Rzeszowa i nie wiadomo, czy przedstawi sensowny kosztorys na budowę po drugiej stronie Polski, ale może być podwykonawcą TSG np poprzez wypożyczenie specjalistycznych maszyn.
Zasada jest taka, że jak inwestor dzieli inwestycję na odcinki, to raczej z zamiarem powierzenia budowy każdego z nich innej firmie. Ale w PL mamy ograniczoną ilość firm budujących gazociągi, a część z nich jest już zaangażowana w kilkuletnie budowy, a częśc buduje gazociągi małego i średniego ciśnienia, bądź gazociągi dystrybucyjne i na BP jest za krótka.
W każdym razie, pólnocną nitkę dla TSG obstawiam jako pewnik, wszystko ponadto będzie mega premią.
W kapitalizmie, w budownictwie infrastrukturalnym, nie ma firm 10 razy większych od innych, bo są cykle inwestycyjne, i czasy, kiedy inwestycji jest mniej, a wówczas koszty stałe zabiłyby taką firmę. Skalę buduje się poprzez zawiązywanie konsorcjów, każdorazowo do indywidualnego projektu.
Także dzieciaki, idźcie na SGH, a za 20 lat może powiecie mi coś ciekawego...