Każdy chciałby by rosło ale... trzeba patrzeć na całą sytuację z dystansu. To, że główni udziałowcy się wycofali to jedna strona medalu - takie rzeczy się zdarzają i nie oznaczają zawsze najgorszego. Druga strona jest taka, że wyjście IZNSu w tym wypadku jest bardzo znaczące bo panowie siedzą biurko w biurko, mając siedziby w tym samym miejscu na bieżąco są z każdą informacją i każdym możliwym scenariuszem. Promet nie byłby pierwszą firmą dogadującą się z bankami, mógłby pójść na układ z dowolnym wierzycielem, łącznie z urzędem - tak by zwolnić przynajmniej część pieniędzy. Mógłby przy tak niskim kursie skupić swoje akcje "w celu przekazania ich przyszłym inwestorom itp." a sprzedać je przy wyższej cenie, co jest całkiem prawdopodobną sytuacją w momencie przekazania choćby namiastki dobrej informacji, przesuwając zysk na poczet zobowiązań - nawet wychodząc z długami na zero. To tylko hipotezy, mniej lub bardziej realne. Tyle, że tu nie dzieje się nic - nie dlatego, że nie ma możliwości ale dlatego, że jest to najwidoczniej czyjaś intencja. Bo na zgliszczach starego można postawić nowe - już bez długów i z czystym kontem przy dalszej zabawie.
pzdr.