Prawda jest taka, że dziś to, co dzieje się z kursem, może nie mieć już żadnego związku z przyszłością Ganta. Tu może być czyste rozgrywanie spekulacyjne, bo wiadomo od dawna, że spekulacja na takich spółkach przynosi spore pieniądze. Trzeba mieć tylko trochę środków i NARZĘDZIA. Jakie narzędzia? Ano właśnie możność wydawania "komunikatów", możność wprowadzania zamętu i niepewności przez niewydawanie całymi tygodniami jakichkolwiek komunikatów, możliwość zamknięcia strony internetowej (co to za powód, że nie opłacili przedłużenia dzierżawy domeny - nawet, jak spółka nie mogła tego zrobić, to mógł to zrobić sam prezes z własnej kieszeni, bo to są grosze i gdyby chcieli utrzymać resztki wiarygodności, to tak by zrobili). Ma być niewiarygodnie i jest. I z kursem mogą robić, co chcą. Gdybym miał te NARZĘDZIA, uwalałbym kurs powolutku do bardzo niskich poziomów, bo te dają gwarancję bardzo szybkiego i sporego zarobku. Im niższy poziom, tym łatwiej przekonać wszystkich czyhających na początek "odbicia", że to już i że będzie można zarobić. Im głębsze zaniżenie kursu, tym łatwiej potem, mając już tanie akcje, wywindować go na poziom nawet i dwa razy wyższy (wszyscy wiemy, jak było na AGT). W przypadku Ganta wywołanie euforii i wzrost z 0,50 na 1,00 jest już mało prawdopodobny, ale z, powiedzmy, 0,30 na 0,60 - jak najbardziej. A czy Gant przetrwa? Nikt z nas nie ma tych prawdziwych, naprawdę istotnych danych (poza tymi, którzy pisują tu na zlecenie), by próbować to przewidywać. Ale dziś to po prostu zupełnie inna sprawa.