Co do wzrostu płac to jak przez wcześniejsze dekady wzrost wydajności był znacznie wyższy niż wzrost płac to było ok. Płace kilka zł za godzinę to też pewnie ok. Można było się dowartościować. Jakoś na zachodzie nawet sprzątaczkę było stać na przysłowiowego iPhona więc akurat wymuszenie podwyżki najniższych wynagrodzeń to bardzo dobra rzecz. A że przez zbyt niskie stopy, przegrzany rynek i chciwość każdy chciał zarabiać absurdalne pieniądze to inna para kaloszy. Teraz będzie czas na uspokojenie ale świat się nie zawali. Nie pierwszy i nie ostatni kryzys