Ktoś nie chce żeby Niewiadow dostał kasę z SAFE. To z wywiadu z doradcą Zarządu:
Podkreśla, że podmioty, które nie miały żadnej wiedzy na temat meandrów przygotowywanej listy projektów SAFE są z kłopocie.
Chciałbym wyrazić swoje ogromne zdziwienie tym, że jeden z wiceprezesów Polskiej Grupy Zbrojeniowej na posiedzeniu komisji obrony narodowej dziękował ministrowi, że PGZ mógł cały czas uczestniczyć w tych rozmowach. To gdzie konkurencja?
– oburza się gość Poranka Wnet.
Lubiński wskazuje przy tym, że pozycja PGZ jest tym mocniejsza, że w ramach współpracy z państwem dostaje zamówienia z tzw. wolnej ręki.
Jak mówi, jego firma – o ponad 100-letniej już tradycji – składając ofertę w ramach SAFE zawarła w niej również swoje najnowsze osiągnięcia w branży.
Chociażby podpisany 30-letni kontrakt współpracy z państwowym przemysłem Singapuru w ramach produkcji amunicji średnio-kalibrowej
– mówi.
Obrazując traktowanie „po macoszemu” rodzimego przemysłu zbrojeniowego prywatnego, rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odwołuje się do doświadczeń z Funduszem Inwestycji Kapitałowych. Celem ustawy wprowadzające FIK miało być wsparcie dla podmiotów państwowych i prywatnych.
Wszystkie pieniądze poszły do podmiotów państwowych. My jako Niewiadów zgłosiliśmy swój akces chyba jako pierwsi, albo jedni z pierwszych. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi, czy Fundusz Inwestycji Kapitałowych w ogóle w jakikolwiek sposób chce z nami rozmawiać
– ocenia biznesman.